Historia Justyny
Problemy z wagą po ciąży często są bagatelizowane. Zrzuca się je na nieodpowiedni styl życia. Ale co, jeśli to coś więcej? Co, jeśli organizm wysyła sygnały, których lekarze nie chcą dostrzec?
„Trudno jest schudnąć po ciąży”, „Niech się Pani więcej rusza”, „Proszę nie podjadać po dziecku i będzie dobrze”. Tego rodzaju komentarze słyszałam od lekarzy ginekologów, endokrynologa i internisty, kiedy zaczęłam „tyć z powietrza” po porodzie. Mimo zdrowej diety i regularnej aktywności fizycznej moja waga rosła w zastraszającym tempie. W ciągu pół roku przytyłam więcej niż w całej ciąży.
"Żaden lekarz nie widział w tym problemu. Nie było badań, nie było dociekania przyczyn – tylko banalne rady i zrzucanie odpowiedzialności na mnie. Dopiero po dwóch latach od porodu ktoś spojrzał na moją sytuację inaczej. I nie był to lekarz. To masażystka, podczas rozmowy, zasugerowała, że warto byłoby zbadać poziom insuliny. Zrobiłam to niemal natychmiast. Wyniki były jednoznaczne – insulinooporność."
Diagnoza przyszła zbyt późno. Choroba zdążyła już wyrządzić w moim organizmie wiele szkód, a wdrożone leczenie po tak długim czasie sprawiło, że moja waga zaczęła gwałtownie się wahać. Na domiar złego rozwinęła się u mnie kolejna choroba, której można było uniknąć, gdyby lekarze wcześniej potraktowali moje objawy poważnie.Gdybym otrzymała pomoc na czas, byłoby mi znacznie łatwiej dbać o swoje zdrowie i ciało. A tak – musiałam przebyć długą i pełną frustracji drogę, zanim ktoś w końcu mnie wysłuchał.
Też masz swoją historię?
Podziel się nią z nami. Nie milczmy i nie zgadzajmy się na bagatelizowanie!